sobota, 30 lipca 2016

-3-Uwierz mi, kiedyś wszystko się ułoży.

Natalie POV

Minęła dopiero połowa seansu, a Nicole była już przytulona do Nialla. Trochę mnie to dziwiło, ponieważ ona się nie boi takich filmów, i do tego..Niall nie jestem w twoim typie mówisz? Zaśmiałam się sama do siebie i w tym momencie na ekranie wyskoczył człowiek z piłą.
-Ciebie to śmieszy? -spytał Zayn, prosto do mojego ucha.
-A co miałeś, nadzieję, że będę się do Ciebie tulić? -prychłam i wzięłam trochę popcornu.
-Jeśli mam być szczery to na to właśnie liczyłem. -szepnął  mi do ucha, a mi przeszły ciarki, Przez to, że był blisko, czułam jego cudny zapach perfum.
-Sorki, ale takie filmy to dno. -mruknęłam i ponownie, chciałam wziąć popcorn, najwidoczniej Malik, też miał to w zamiarze, gdyż nasze ręce, się syknęły. Pierwsza wycofałam rękę, z czego się zaśmiał.
Miałam już dość siedzenia, w tym ciemnym pomieszczeniu, więc postanowiłam, że się na chwilę wymknę.
-Idę do łazienki -poinformowała  Nicole, która siedziała obok mnie, na co przytaknęła głową i posłała mi lekki uśmiech.
Wyminęłam Malika i zeszłam, szybkim krokiem po schodach. Oczywiście prawie spadając, ale na szczęście raczej nikt tego nie zawyżył. Następnie, pchnęłam duże czarne drzwi i tak trafiłam na korytarz, Wzięłam, głęboki wdech i wydech. Niech ten dzień się już skończy,,Błagam. Jak za dużo na dziś. Za dużo tego wkurzającego Zayn'a.
Weszłam do łazienki, przeznaczonej dla dziewczyn i na początku obmyłam twarz zimną wodą, a potem oparłam się o umywalkę, Westchnęłam i spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Moje długie brązowe włosy, były zawiązane w wysokiego kucyka, natomiast końcówki miały kolor niebieskiego i pomyśleć, że trzyma się to aż dwa lata. Zrobiłyśmy sobie takie z Nikolą, jak szłyśmy tutaj do szkoły, tylko jedna różnica, że ona posiada ombre. Następnie przeszłam na moją twarz. Miałam bladą cerę, do której ładnie pasowały moje szaro-niebieskie oczy. Miałam średni nos, a pod nim pełne lekko różowe usta. Nie używałam dużo make-up, bo..po co?
-Ciężki dzień? -usłyszałam damski głos. Spojrzałam w lustro i ujrzałam młodą dziewczynę, Uśmiechała się do mnie lekko.
-Nawet nie wiesz jak bardzo. -mruknęłam i odwróciłam się do niej przodem.
-Zoe jestem -wyciągła w moją stronę rękę, którą od razu ujęłam.
-Natalie -posłałam jej wymuszony uśmiech.
-Uwierz mi, kiedyś wszystko się ułoży. Doznałam to na własnej skórze.
-Mam nadzieję.
-Muszę, już iść, ale jakbyś chciała pogadać to trzymaj -podała mi małą kartkę, na której był rząd cyferek.
-Jesteś psychologiem -powiedziałam cicho, czytając wizytówkę. Podniosłam na nią wzrok i już jej nie było. -A to było..dziwne.
Postanowiłam, że wrócę na film, bo przecież nie będę tu siedzieć przez jakieś 30 minut. Pomyśleli by, że stchórzyłam. Kiedy otwierałam już drzwi do łazienki, usłyszałam huk. Cholera, chyba kogoś uderzyłam.
-Przepraszam, nic ci nie jest? -spytałam i szybko wyskoczyłam za drzwi. Zayn..
-Jest okej -mruknął i zaczął masować się po czole. Szczerze? Mała cząstka mnie cieszyła się, że go walłam. -Nie było Cię z dziesięć minut, więc postanowiłem Cię poszukać.
-Dzięki za troskę? -podniosłam brew do góry i przeniosłam wzrok na jego oczy. Miały ładny ciemnobrązowy kolor niczym gorzka czekolada. On natomiast patrzył w moje..odwróciłam szybko wzrok. -Boli?
-Już mniej. -zaśmiał się i podszedł bliżej mnie.
-Dlaczego, aż tak mnie nie lubisz?
-A muszę? -mruknęłam i przewróciłam oczami. Znowu spojrzałam na niego.
-Było by..miło -posłał mi szczery uśmiech i znowu zrobił parę kroków w moją stronę, a ja za każdym razem cofałam się do tyłu. Niestety po chwili poczułam za swoimi plecami, ścianę. Kurde..-Nie bój się -powiedział i stał już na przeciwko mnie. -Przecież nic ci nie robię.
-Zrobisz coś dla mnie? -szepnęłam i posłałam mu słodki uśmiech.
-Co tylko chcesz -przybliżył się do mnie ze flirciarskim uśmiechem.
-A więc..-zaczęłam, również przybliżając się do niego -odczep się ode mnie! -wrzasnęłam i odepchnęła go najmocniej jak mogłam. Zaczęłam iść do sali kinowej, do czasu, gdy poczułam rękę na nadgarstku. -Zostaw mnie!

Zayn POV

Zadziorna, podoba mi się to. U innych dziewczyn było inaczej. Były..za łatwe, nie to co ona. Jest inna i to jest pociągające.
-Nie możesz zrozumieć tych prostych słów? ODCZEP SIĘ! -krzyknęła, patrząc się na mnie swoimi oczami, w których było pełno nienawiści. Nienawiści do mnie, ale na długo.
-A ty nie możesz zrozumieć, że tego nie zrobię?! -Podniosłem trochę głos, przez co ona spojrzała na mnie wystraszona. Dobra..może to nie było trochę podniesiony głos, tylko..bardzo.
-Co ty chcesz, możesz mi odpowiedzieć? -spytała już łagodniej, cięgle próbując uwolnić swój nadgarstek z mojej ręki. Życzę powodzenia.
-Ciebie -odpowiedziałem spokojnie. Zauważyłem, że się spięła.
-Sorki, ale nie jestem przedmiotem -warknęła i spojrzała na swoje buty. Coraz mniej odwagi?
-Wiem, Natalie -szepnąłem i pociąłem ją za rękę, aż wylądowała na moim torsie. Oczywiście pierwsze co zrobiła to zaczęła mnie bić pięściami. -Ale od razu mówię, niedługo będziesz moja -wyszeptałem jej prosto do ucha, a następnie go lekko przygryzłem.
Po chwili Natalie wyrwała się z mojego uścisku i po prostu uciekła. Nie odpowiadając mi nic, na moje słowa, zostawiła mnie samego na środku korytarza. Uśmiechnąłem się zwycięsko do siebie, a następnie oblizałem swoje wargi.
-To jeszcze nie koniec, Natalie.
Nie wróciłem już na sale kinową, do niech. Wyszedłem z budynku, kierując się w stronę internatu.

środa, 20 lipca 2016

-2-Moim zdaniem to zwykły kobieciarz i dupek.

Natalie POV

Od razu po dzwonku spakowałam swoje rzeczy i szybko wyszłam z klasy. Nie chciałam już słuchać jakiś głupich komentarzy z ust Zayn'a.
-Powiesz mi, gdzie Ci się tak śpieszy? -spytała Nicole, stojąc już obok mnie.
-Tak jakoś -wzruszyłam ramionami i posłałam jej lekki uśmiech. -Masz ochotę na rogalika ze sklepiku?
-Nie całą godzinę temu miałyśmy śniadanie, Natalie. -uniosła brwi i spojrzała na mnie dziwnie. To, że na co dzień jem te twoje fit jedziecie nie oznacza to, że ja się tym najadam, ale ci przecież tego nie powiem.
-Wiesz..suchar z dżemem to nie jest śniadanie na taki stresujący dzień -zaśmiałam się nerwowo.
-Dobrze się czujesz? -zadała kolejne pytanie. Miałam jej odpowiedzieć i nawet otworzyłam już usta, ale poczułam, że wpadam na kogoś i razem z tą osobą ląduje na ziemi. Cholera, staram się omijać go szerokim łukiem, a on nagle pojawia się przede mną.
-Proszę, proszę kogo my tu mamy. -usłyszałam jego śmiech. -Koleżanka z ławki.
Wstał, a następnie sie otrzepał. Ja wykonałam to samo, co on. Czemu miałam nadzieję, że poda mi rękę? No tak nadzieja matką głupich.
-Jestem Nicole -zaczęła moja przyjaciółka i wystawiła w stronę blondyna rękę, którą po chwili uścisnął.
-Niall -odparł milszym tonem niż czarnowłosy.
-A ty? Jak się nazywasz, skarbie?
-Nie twój interes, Zayn. -warknęłam w jego stronę, a następnie pociągłam Nicole za ramię.
-I tak się dowiem, kochanie! -krzyknął, przez co pół szkoły zwróciło na nas uwagę. Idiotą to on jest.
-Czemu tak wrednie się zachowujesz w stosunku do niego?
-A ty jakbyś się odzywała do osoby, która przez pół lekcji gadała Ci o zboczonych rzeczach, a od tego, że ma takie plany na ciebie? -mruknęłam i oparłam się o moją szafkę, do której doszliśmy.
-Po prostu wpadłaś mu w oku i chłopak, próbuję Ci jakoś zaimponować. -Zaczęła go bronic
-Moim zdaniem to zwykły kobieciarz i dupek. -podniosłam głowę i rozszyfrowałam szafek. Następnie wyjęłam z niej książki od matematyki. Nicole zrobiła, dokładnie to samo co ja.
-Jak go poznasz to zmienisz zdanie.
-Tylko, że ja nie chce go poznawać.
-No to niestety, ale i tak idziesz ze mną i Niallem do kina. Pewnie Zayn też będzie.
-Kiedy ty się z nim umówiłaś? -uniosłam brwi do góry.
-Kiedy ty wrzeszczałaś na Zayn'a i Nie umówiłam się, po prostu Niall zaproponowała wypad, aby się lepiej poznać z nami i od razu mówię, nie jest w moim typie.
-Ugh..kiedy?
-Emm dziś -powiedziała i posłał mi lekki uśmiech. Westchnęłam i kiwnęłam twierdząco głową. To nie będzie miłe popołudnie moim zdaniem.

~~~~

Po zakończonych lekcjach z Nicole udałyśmy się do naszego pokoju. Jak dobrze ją zrozumiałam to chłopaki mają przyjść po nas, gdyż kończą wcześniej.
Rzuciłam się na łóżko i nie miałam zamiaru z niego wstać. Moja ochota na kino była poniżej zera.
-Idziemy prawdopodobnie na horror.
-To co? -podniosłam głowę, aby spojrzeć na przyjaciółkę. -Nic strasznego w nich nie ma. To fikcja.
-Wiem, wiem. Tak tylko mówię.
Przewróciłam oczami i znowu ponownie moja głowa wylądowała w poduszce.
Ciekawe co by było gdyby Nikola siedziała wtedy na moim miejscu. To on by ją zaczepiał? Mówiłby jej te denerwujące głupie komentarze? Czy może dałby sobie spokój, bo to mnie widział na tym cholernym balkonie.
Po chwili poczułam ciężar na plecach.
-Złaź ze mnie -mruknęłam, starając się zrzucić ze mnie Nikole. Na marne.
-A będziesz dla nich milsza? Są nowi i pewnie czują się dziwnie w nowym otoczeniu.
-O tak, już. -prychłam i ponownie spróbowałam ją ściągnąć. Udało się i przez co Nicole spotkała się z podłogą.
-Ała?
Nie odpowiedziałam tylko wstałam z łóżka oraz podeszłam do szafki, gdzie wcześniej zostawiłam telefon. Wziąłem go do ręki i odblokowałam.
-Jest godzina 15:46, za chwilę mam lekcje kółko muzyczne. -spojrzałam na nią, a ona patrzyła się na mnie i kiwnęła głową.
-Niall pisał, że film zaczyna się o 17:20. Zdążysz?
Wzruszyłam ramionami.
-Dobra Tomlinson ja spadam, jak coś będziemy pod telefonem. -pomachałam jej wcześniej wymienionym przedmiotem i szybko wyszłam z pokoju. Kierunek sala numer 32, czyli na samym dole i na dodatku drugim końcu szkoły. Nie mogło być lepiej.

-Dzień Dobry - przywitałam się wchodząc do środka klasy i wszystkie oczy skierowały się na mnie, ale brakowało mi tylko..pani -Wyszła gdzieś? -dodałam patrząc na Liam'a, mojego kochanego brata.
-Nawet jak my przyszliśmy jej nie było -odezwał się Louis. To akurat był braciszek Nicole i przy okazji najlepszy przyjaciel mojego brata. Co za zbieg okoliczności.
Nie odpowiedziałam, tylko skinęłam głową i usiadłam obok starszego Payne. Oczywiście nie zapominając o tym, że jak już siedziałam obok niego, nie zapomniał mnie poczochrać po włosach.
-Kretyn -mruknęłam, śmiejąc się cicho pod nosem.
-Słyszałem, młoda.
-Ej jestem tylko o rok młodsza.
-Chyba - do naszej konwersacji dołączył Tomlinson. -Nicole, ciągle nie przekonała się, aby chodzić z nami na zajęcia?
-Niestety nie -mruknęłam i spojrzałam na swoje trampki -muszę się męczyć z wami godzinę sama.
-Nie zapominaj, że zawsze możesz ten czas przeznaczyć dla mnie -usłyszałam głos Zayn'a. Ty sobie chyba żarty robisz, człowieku.
-Nie dzięki. Już wolę ich. -pokazałam na brata i Louisa
-Jak tam sobie chcesz - wzruszył ramionami, przy okazji puszczając mi oczko i usiadł na drugim końcu sali. Chociaż dobrze, że tak daleko.
-Kto to był? -spytał cicho Liam, ciągle zerkając na Zayn'a, który usiadł na przeciwko nas. Nie ma jak sobie siedzieć w kółku, a na przeciwko mieć osobę, którą już po pierwszej rozmowie się nie lubi.
-Zayn Malik. Jest nowy i jest kompletnym idiotą.
-Oceniasz, książkę po okładce?
-Nie. -prychłam -no może trochę, ale po pierwszej rozmowie, taki się wydaje.
-Okej, niech Ci będzie. -Uniósł ręce w obronie, a następnie szybko zamknął mnie w szczelnym uścisku.
-Od kiedy tobie tak się na miłość wzięło?
-Od kiedy, tamten brunet się gapi w twoją stronę. -szepnął mi do ucha i pocałował mnie w czoło.
-Ej ale tak misiek beze mnie? -oburzył się Lou i po chwilę dołączył do nas.
-Dusicie mnie -wyszeptałam, starając się wyplątać, ale na marne.

~~~~

Stałam w holu, czekając na Nicole. Jest już 17:10, miała być tu jakieś...3 minuty temu.
-Jesteś już -powiedziałam, patrząc na idącą w moją stronę przyjaciółkę.
-Sorki, za spóźnienie. Śpieszyłam się i założyłam dwa inne buty. Zorientowałam się w połowie drogi i się wróciłam.
Zaśmiałyśmy się i wyszłyśmy ze szkoły.
-Widzę, że tworzysz nowe trendy Panno Tomlinson, a potem co? Będziesz chodzić w samych skarpetkach, które do tego nie są jeszcze do pary?
-Żeby się jeszcze nie zdziwiła. Pamiętasz, kto Cię szykował na randkę z Matteo?
-Nie zaczynaj tematu o nim -syknęłam. Nie chce o nim gadać, to ciągle do mnie wrażliwy temat i wole go na razie omijać. -Gdzie Ci dwaj?
-Czekają już w kinie. -odparła, a ja kiwnęłam głową.

-Cześć -przywitał nas Niall, lekko się uśmiechając.
-Hej -odpowiedziałyśmy tym samym.
-Idziemy? -spytał i otworzył nam drzwi do budynku, abyśmy mogły wejść pierwsze. -A więc mamy miejsca zarezerwowane, jeszcze tylko jedzenie i możemy iść.
-Głodomór z Ciebie. -zaśmiała się Nicole -Ciekawe czy taki sam jak z Naty.
-Nie jestem głodomorem- mruknęłam, a ona spojrzała na mnie wzrokiem "Tak, jasne" -No może trochę. Nie ma Zayn'a? -dodałam, lecz szybko ugryzłam się w język.
-Czeka już w sali, powiedział, że tu jest za dużo ludzi. -blondyn pokazał ręką na sale numer 13.
Z tym się akurat zgodzę, zaskakująco było tu dużo osób.
-Nat to może idź Zayna, a my z Niallem kupimy popcorny.
-Ale..-zaczęłam
-Bo jak znam Ciebie, zjesz w szybko po drodze. -powiedziała, pokazując mi język. Odwzajemniłam, oczywiście.
-No dobra.
Ruszyłam w stronę sali, ale przedtem wzięłam bilet od Nialla. Rząd dziesiąty, a miejsce czternaste.
Kiedy byłam już w środku, spojrzałam na górne siedzenia. Od razu Zayn mi pomachał i pokazał ręką, abym przyszła. Niechętnie zaczęłam iść po schodkach na górę. Jak się okazało, na moje dzisiejsze nieszczęście znowu musiałam koło niego usiąść. Ten dzień jest moim pechowym.
Usiadłam obok niech, nawet się nie witając. Bo po co już 3 raz w tym dniu.
-Widzę, że humorek dopisuje.
-Oh, zamknij się Malik. -syknęłam, a on się zaśmiał -Co cię tak bawi?
-Ty -spojrzałam na niego, a on uśmiechnął się do mnie lekko -Myślę, że źle zaczęliśmy naszą znajomość.
-Takie życie -posłałam mu fałszywy uśmiech.
-Chociaż zdradź mi swoje imię.
Westchnęłam.
-Natalie.

wtorek, 19 lipca 2016

-1-TRZEBA BYĆ SOBĄ

Zayn POV

Otworzyłem zaspane oczy i przetarłem je rękoma. Następnie usiadłem na łóżku oraz oparłem się ścianę. Spojrzałem w moją lewą stronę i ujrzałem, że na drugim łóżku jeszcze śpi mój przyjaciel, Niall.
Od dziś jesteśmy w szkole z internatem. Chodzilibyśmy do normalnej szkoły, gdyby nie fakt, że nas wywalili i jedyną opcją była ta szkoła.
A dlaczego zostaliśmy wyrzuceni? Bo kto by się męczył z takimi ludzi jak ja i Nialler. Byliśmy i nadal mamy zamiar być szkolnymi "niegrzecznymi chłopcami". Taka nasza natura i nikt nie ma prawa jej zamieć. Bo przecież jak to każdy mówi.. "TRZEBA BYĆ SOBĄ".
Wziąłem mojego jaśka i rzuciłem w Horana. Skutek był taki, że farbowaniec spadł z łóżka.
-Czy ciebie już do końca pojebało Malik?! -warknął, wstając z drewnianej podłogi i patrząc na mnie wzrokiem mordercy.
-Nie jeszcze nie -wyszczerzyłem się w jego stronę, przez co odrzucił mi moją poduszkę. Na szczęście mam idealny refleks przez co nie oderwałem.
-Za karę, idziesz mi zrobić śniadanie idioto. -mruknął i podszedł do komody i wyciągnął z niej bokserki i skarpetki. Następnie z następnej szafki wyjął koszulkę i czarne spodnie. Odwrócił się w moją stronę -co się tak patrzysz..powinieneś być już na dole i robić mi jajecznice.
-Mam niezłe widoki. -zażartowałem, przez to znowu spiorunował mnie wzrokiem. Oho, chyba nasz Niall ma zły humorek.
-Zajmuję łazienkę.
-Jasne blondi! -krzyknąłem za nim, a odpowiedziało mi tylko trzaśniecie drzwiami. Jaki miły.. -Ej Horan! Przecież nie zajdę tam do nich w samych bokserkach!
-To sobie poczekasz.
Przewróciłem oczami i znowu usiadłem na łóżku. W tej szkole..minusem było to, że wszytko musieliśmy sami robić. Gotować, sprzątać czy prać. Od tego są kobiety, no nie?
Po chwili, mój telefon zaczął dzwonić, więc przeniosłem na niego wzrok. Na wyświetlaczu pokazała się moja dziewczyna Perrie. Nie chętnie podniosłem telefon do ucha.
-Halo? -spytałem, udając zmęczonego.
-Obudziłam cię?
-Tak jakby. -mruknąłem i przewróciłem oczami. Mogę się już rozłączyć?
-Kiedy możemy się zobaczyć? Tęsknię, Zayn.
-Perrie, dobrze wiesz, że już nie mieszkam w Liverpoolu. Teraz jestem w Londynie.
Usłyszałam jej westchniecie.  No tak.. dziewczyna się stara, a ja olewam. Nowość.
-Zayn, kocham cię i nawet jeśli będę musiała czekać na ciebie to ja to zrobię.
-Sadzisz, że związek na odległość przetrwa? -syknąłem i podniosłem się z łóżka. Podszedłem w stronę balkonu. -W filmach to się raczej nie udaje.
-Ale my nie jesteśmy w filmie, kochanie. My damy radę, prawda?
-Nie wiem sam.
Otworzyłem balkon i oparłem się o futrynę.
-Czyli chcesz to zakończyć? -spytała, gdy w tym samym czasie po drugiej stronie akademiku na balkonie zobaczyłem drobną brązowowłosą dziewczynę. Stała w czarnych spodniach i luźnej białej koszulce. No nie powiem. Brzydka to ona nie jest. -Halo?
-Co? -wyrwała mnie z rozmyśleń.
-Spytałam się czy chcesz to zakończyć.
-Nie sądzisz, że tam będzie lepiej?
-Może masz rację..Kocham Cię, Zayn.
-Ja.. -zacząłem i nagle do pokoju wparował Niall pokazując ręką, że łazienka wolna i mam się pospieszyć. -Musze kończyć, Niall się gotuje. Żegnaj Perrie.
Rozłączyłam się zanim zdążyła coś powiedzieć.
-Uuuuu zerwałeś z Perrie. Będziesz teraz płakać w poduszkę?
-Oh oczywiście. Do tego będę jadł lody i oglądał komedie romantyczne. Pewnie będę rozmyślam co by było. -złapałem się za serce i zacząłem udawać zdesperowaną dziewczynę. Po chwili razem z Niallem zaczęliśmy się śmieć.
-Dobre stary. -poklepał mnie po ramieniu -idź się wyszykować bo zaraz spadamy na lekcje. Zacząć zabawę w chuliganów. -uśmiechnął się w moją stronę, co odwzajemniłem.
Rzuciłem telefon na łóżko i tak jak wcześniej blondyn sięgnąłem po bieliznę oraz czarne spodnie z dziurami na kolanach, a do tego czarna bluzka z nadrukiem. Wziąłem to wszystko w ręce i ruszyłem do łazienki.

Natalie POV

-Wiesz, że dziś mamy lekcje ze starszą klasą? -powiedziała Nicole, przywracając mnie na ziemię.
-Um serio? Z którą klasą? -spytałam, spoglądając na nią. 
-Jak dobrze pamiętam to była to klasa 3d. -odpowiedziała z lekkim uśmiechem. -Najgorsza klasa nam się trafiła. Prawdopodobnie mają dwóch nowych uczniów. 
-Super -mruknęłam i spojrzałam na swoje trampki. Razem z Nicole jesteśmy tak patrzeć najmniej znane w tej szkole. Nie należymy, do żadnej elity ludzi popularnych z czego się cieszę. Nie lubię takich ludzi, którzy myślą, że pieniądze dają szczęście. Ważne to co człowiek ma w środku, a nie na sobie. 
-Co ty dziś taka w chmurach? Cięgle myślisz o Matteo? -szturchnęła mnie
-Nie.. On to przeszłość. Zastanawiałam się nad czymś. 
-Nad czym? 
-Co bybyło gdyby nie było pieniędzy.
Zaśmiała i pociągła mnie za rękę, abym przyśpieszyła krok. Za chwilę już byliśmy pod klasą, gdzie mieliśmy lekcje. Jak dobrze widziałam, była już większość naszej klasy oraz również starszych. 
-Cześć wam! -przywitałyśmy się z naszymi. Odpowiedzieli nam tym samym i po chwili nawiązaliśmy z nimi rozmowę. 

~~~~

-Czy wszyscy już są? -spytała Pani Argan, patrząc raz na dziennik raz na klasę. 
Nagle do sali wbiegł chłopak o czarnych włosach, a tuż za nim blondyn. 
-Przepraszamy za spóźnienie. -mruknął ten pierwszy, przewracając oczami -to się będzie więcej razy powtarzać. 
Gdy to powiedział połowa klasy wybuchła śmiechem, więc pani skarciła ich wzrokiem. 
-Dobrze panie.. -spojrzała teraz na czarnowłosego, wyczekująco. 
-Malik. 
-A więc dobrze panie Malik. Dla ciebie i dla twojego kolegi zostały dwa wolne miejsca na samym końcu klasy. 
Spojrzałam gwałtownie w lewą stronę...cholera. Czy akurat teraz musieliśmy mieć lekcje tam gdzie są ławki dla czterech osób? 
-Zamień się miejscem -szepnęłam do Nicole, która przyglądała się tamtej dwójce jak mnie mam. 
-Co? 
-Zamień. Się. Miejscem. -powtórzyłam wolno i wyraźnie, aby zrozumiała. Niestety nie zdążyła nic odpowiedzieć, bo po chwili do moich uszu doszedł dźwięk odsuwającego się krzesełka. 
-Czyli to ciebie widziałem dziś na balkonie.
Odwrociłam się powoli w stronę sąsiada, aż spotkałam jego brązowe tęczówki. 
-Słuucham? -wydukałam
-No dziś rano. Stałaś i gadałaś przez telefon. 
-Moze..-mruknęłam i tym razem moje oczy skupiły uwagę na zeszycie od biologii. 
-Jestem Zayn i radzę Ci zapamiętać to imię.

~~~~
DO NASTĘPNEGO :) <3

poniedziałek, 18 lipca 2016

-Prolog-


Bo to wszytko zaczęło się od jednego spotkania.
Jednej rozmowy, jednego spojrzenia.
Potem wszystko szło już z górki.
Były wzloty, upadki.
Ale zawsze co ich trzymało to, przyjaźń.



"Wszyscy czegoś potrzebujemy 
To nie może być już koniec 
Gdybym mógł cię objąć 
Przysięgam, już nigdy nie pozwoliłbym ci upaść"
~Diana -One Direction